wtorek, 1 lutego 2011

Recenzja - Nike Zoom Hyperfuse

But który zadebiutował na stopach Rajmonda Rondo w ostatnich Play-Off'ach i od razu wzbudził zainteresowanie i to nie dlatego że to kolejny model z 'hyper' w nazwie, ale nowe podejście do materiału zewnętrznego buta, ale po kolei.

Po wzięciu buta do ręki nie da się nie zwrócić uwagi na prześwity do środka buta – technologia 'Fuse' ma zbliżone założenie co 'Foamposite' – but tworzy jeden element, a w celu redukcji wagi zostawiono kluczowe elementy niczym w konstrukcji wieży Eiffle'a, a w pustych przestrzeniach stosując materiał dla przewiewności. Kolejną rzeczą która wzbudza ciekawość to bardzo cieńki język, tylko w niektórych miejscach posiadający lekkie zgrubienia na skrzyżowania sznurówek.

Po włożeniu na nogę nie da się nie odczuć – buty należą do tych wąskich (generalnie zanim pierwszy raz w nich zagrałem to posiedziałem w nich trochę w mieszkaniu aby choć minimalnie ułożyć je do stopy). Z początku miałem obawy co do grubości języka czy aby nie nastąpiło tutaj przesadne odchudzenie, lecz w trakcie gry nie było z tym problemów (mierząc buty w skarpetkach 'stopkach' obawiałem się o obtarcia, ale na całe szczęście żadnych problemów także nie było). Początkowo podeszawa wydawała się trochę twarda, ale o tym za chwilę.

Byłem miło zaskoczony trzymaniem kostki – but wokół kostki jest miękko wykończony, że nic nie uwiera, jest miejsce na ruch i zarazem czuć to wsparcie. Także bardzo przyjemne były pierwsze kroki w butach – ale tym razem za sprawą przewiewności, że przysłowiowy 'wiatr we włosach' przeniósł się na stopy – to może być ciekawa opcja na grę na zewnątrz, szczególnie że są wersje z wzmocnioną podeszwą z gumy XDR.

Napis 'Nike Zoom' na pięcie może być trochę mylący – w Hyperfuse'ach zastosowano poduszkę Zoom Air tylko w przedniej części buta - nie wiem czy to zależy od pary/serii/jeszcze czegoś innego – spotkałem się z opiniami że poduszka Zoom Air z przodu jest bardzo amortyzująca, szybko reagująca – cóż, nie w mojej parze (spisuję się poprawnie, choć nie jest to uczucie jak choćby w Zoom BB II czyli miękkiej sprężstej poduszki przy każdym kroku). W pięcie jest zastosowana pianka Pylon (Nike'owa EVA) – która tj. Zoom Air z przodu, wymagała małej chwili na rozbicie – z drugiej strony przekłada się to na świetne czucie parkietu (m.in.bliskość podłożna). Szczeże – bałem się że będzie ona za twarda, że będę miał bóle pięt- trudno przebić miłe uczucie miękkości Zoom Air, ale nie mam większych zastrzeżeń, choć wolałbym aby coś dodatkowego w środku było zamieszczone.

Nie wiem na ile gra na przeciętnym boisku, na ile potrzeba 'dotarcia' buta – z początku miałem pewne objekcje co do trakcji, ale z gry na grę odczuwałem coraz więcej pewności przy każdym kroku, więcej piszczenia ;), oraz rzecz której było mi brak w poprzedniej parze przy testowaniu – klasyczny wzór 'w jodełkę' jest wyprowadzony poza krawdędź buta, przez co nawet grając bardziej na palcach czułem się pewne w bucie. Także rzecz która w innych parach nie rzuciła mi się w oczy – tak jak przedni 'spojler' na krawędzi podeszwy nie jest niczym nowym, to w tylnej części nie często się go widuje.

Trudno powiedzeić czy to za sprawą znikomej ilości wyściółki w bucie, czy technologia 'Fuse' wymaga dopracowania, ale po pierwszych krokach w grze czułem że but lata mi na nodze (choć myślałem że dobrze zasznurowałem) – trzeba naprawdę pożądnie zasznurować aby but odpowiednio przylegał do nogi i nie było niepożądanych ruchów wewnątrz – a przez wąskość buta trudno było mi od razu niwelować to grubością skarpet. Po odpowiednim ściśnięciu, dosznurowaniu po chwili gry, but dobrze trzymał się nogi, bez niepożądanych problemów.

But potrzebuje kilka gier aby się ułożyć do stopy, rozbić gdzie potrzeba – nie jest to żadna droga przez mękę, nic z tych rzeczy, ale trzeba chwili aby w pełni poczuć co but ma do zaoferowania. Nie są tak lekkie jak Hyperdunk 2010 albo Zoom Kobe V, ale ich waga i tak jest niższa niż sporej części butów na rynku a o przewiewniejszego buta do gry trudno.

Nike Zoom Hyperfuse nie jest butem dla każdego – nie wiem na ile osobom z szerszą stopą mogłoby pomóc spróbowanie większego rozmiaru, ale jeśli ktoś szuka dużej ilości amortyzacji, albo przynajmniej pod piętą – niestety możliwe jest rozczarowanie. Jest to solidny but, który raczej na pewno przypadnie do gustu osobom rozgrywającym jak i innym gdzie amortyzacja nie gra kluczowej roli, a cenią lekkość i oddychalność.


7 komentarzy:

  1. Mam te buty, naprawdę jestem z nich cholernie zadowolony. W pełni wynagrodziły mi to grube setki na nie wydane. Dobrze trzymają kostkę, co dla mnie jest bardzo ważne, dobrze trzymają się parkietu, są stosunkowo lekkie, przewiewne. Szczerze polecam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Gdzie kupiliście te buty?

    OdpowiedzUsuń
  3. nie pamiętam teraz dokładnie, albo allegro, albo jakoś z UK.

    OdpowiedzUsuń
  4. Właśnie przeszukałam całe allegro i nie znalazłam.
    Ale dzieki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. model jest na pewno - chyba że zależy na konkretnie tej kolorystyce - ona była jedną z pierwszych więc teraz może być już problem z dostaniem.
    jak coś więcej to pisz na mail - podany u góry.

    OdpowiedzUsuń
  6. Właściwie bardziej chciałabym te: http://www.nicekicks.com/2010/07/nike-zoom-hyperfuse-5/
    Poszukam jeszcze na necia , a jak nie to sie do Berlina przejade :)

    OdpowiedzUsuń
  7. kolorystyka która także wyszła na koniec zeszłego roku = także może być ciężko dostać, bo jednak na półkach sklepowych goszczą hyperfuse 2011, a z poprzednika to pozzostałości - chyba że w jakimś outlecie się upoluje.

    OdpowiedzUsuń