piątek, 25 marca 2011

Recenzja - Nike Shox BB4

Jest to pierwszy model do gry który posiadał system amortyzujący Shox, a zarazem kolejny recenzowany, do którego popularyzacji przyczynił się Vince Carter (choćby przeskoczeniem francuskiego centra na olimpiadzie w 2000 roku). Jak 11 letni but sprawuje się na parkiecie?



Jak po latach zobaczyłem opcję zaopatrzenia się w parę BB4 to nie zastanawiałem się długo – mając dawniej do czynienia z innym modelem o podobnej konstrukcji, który bardzo mi odpowiadał, trzeba było zakupić.

Wierzch buta wykonany jest z czarnej syntetycznej skóry oraz z srebrnego materiału syntetycznego (nie daje głowy czy to też jest jako materiał skóropodobny), co czyli buta ciut lżejszym niżeli byłby wykonany w pełni ze skóry naturalnej oraz mniej podatnym na późniejsze rozciąganie. Wszystko to jest estetycznie obszyte (wszelkie szwy są do środka, więc żadnych wystających nitek), co sprawia że but wygląda na porządnie wykonany i dobrze się prezentuje (cena katalogowa w Stanach wynosiła 150$, a na polskich półkach ok.700pln – czegoś chyba jednak za to można było wymagać)

Tak się złożyło ze przy zakupie wyboru rozmiaru nie miałem i pokusiłem się o 1/2cm mniejsze – skutkuje to mocnym przyleganiem buta do nogi, ale nie przedkłada się to na dyskomfort – na mojej stopie przy cieńszych skarpetkach jest ok, choć gdybym miał grać w nich w grubszych to zapewne byłby już potrzebny właściwy rozmiar aby nie czuć nadmiernej wąskości. Język to znane u Nike'a rozwiązanie języko-skarpety, co się tylko przekłada na lepsze dopasowanie do stopy.


Podczas gry but na nodze bardzo dobrze leżał, bez problemów z jakimikolwiek ruchami stopy wewnątrz buta, a jak widzimy nad kolumnami Shox jest szaro-srebrny kawałek tworzywa wykonany z TPU które ma za zadanie uniemożliwić ruchy pięty. Skoro już jesteśmy przy omawianiu zewnętrznej części buta – ostanie dwie dziurki na sznurówki są dość blisko siebie i niemal na 'szczycie buta' – pomimo że butowi bliżej do wysokości 'mid' to przy jego leżeniu na nodze, dodatkowo mocno wiązany na gorze, przekłada się to na naprawdę dobre wsparcie dla kostki, dając jeszcze jej sporo przestrzeni na ruch choć jeśli ktoś potrzebuje aby but mu okalał kostkę to może odczuć tutaj lekkie braki. Dodatkowo po wewnętrznej stronie buta znajduje się 'Monkey Paw' – w dosłownym tłumaczeniu 'małpia łapa' – jest to system cienkich elementów z tworzywa które są wbudowane w buta, a dają dodatkowe wsparcie kostki oraz poprawiają nieco sztywność buta. Spotkałem się z opiniami że pierwsze Shoxy wymagają chwili na rozbicie – prawe powiedziawszy, nie wiem czy to za sprawą dobrego dnia czy czegoś innego, ale od pierwszego ubrania czułem się w nich dobrze – zapewne minimalnie system się rozpił, ale nie było to dla mnie w żaden sposób wyraźnie odczuwalne.

Amortyzację pięty stanowią cztery kolumny Shox, a na przedzie buta znajduje się poduszka Zoom Air na całej szerokości– jest ona z typu tych umiarkowanych, że jak się da nacisk na przód, to czuć jej sprężystość, ale nie jest 'poduszkowata' jak w części obecnych modeli, co mi odpowiadało. Wracając do systemu w pięcie – mylne jest przekonanie że działa jak sprężyna, ale to za co zawsze lubiłem tą amortyzację, to jej trwałość (system z czasem stanie się bardziej miękki, wyrobiony, ale nie będzie tutaj efektu pęknięcia, zapadnięcia jak w innych rozwiązaniach Nike'a), nie możliwość 'domknięcia' przy dużym nacisku jak czasem się zdarza z poduszkami Zoom Air, co powinno się podobać osobom grającym z naskokiem/ wybijającym się z dwóch nóg, gdzie przeważnie się to wiąże z dużym naciskiem siły na pięty. Dzięki zastosowaniu tych dwóch systemów, zapewniona jest zarówno bliskość parkietu, jak i odpowiednia amortyzacja co czyni go dość uniwersalnym dla różnych graczy.


Jak popatrzymy na podeszwę ujrzymy tradycyjny wzór 'w jodełkę' w przedniej części – jedyne co mogę napisać to to że się sprawdza , but dobrze trzyma się parkietu, na dwóch różnych salach nie zawiodłem się na nim, co tym bardziej zwiększa moja sympatię do niego.

Prawda jest taka- jeśli chodzi o walory z gry, nie mam się specjalnie czego przyczepić, jest to jeden z bardziej lubianych przeze mnie butów. Ale nic nie może być idealne, jak i w tym przypadku – tak jak było wspomniane we wstępie – but wyszedł w 2000 roku, czyli kawałek czasu temu. Po kilku grach zaczął powoli puszczać klej na noskach (jest to jednak bardziej newralgiczne miejsce bo na przedzie stopy ktoś stanie/wyląduje podczas gry regularnie) – na grę to nie wpływa, ale daje to znać, że po ponad dziesięciu latach but może mieć ciut gorsze właściwości użytkowe (każdy materiał na swoją trwałość, czasu się nie oszuka). W obecnych czasach system Shox został trochę odłożony do lamusa – przegrywa on walkę pod względem wagi z innymi technologiami, a w tym teraz się prześcigają producenci (choć powoli pojawiają się jego nowe warianty – kolumny systemu są wykonane z poduszek z systemem Air Max, co pewnie obniżyło jego wagę – mam nadzieje że będzie dane mi sprawdzić :) ). Waga buta jest jeszcze w tych widełkach 'normalna', nie ma problemu że coś ciąży na nodze, choć jak ktoś przyzwyczaił się do super lekkich modeli to da się odczuć różnicę.


Podsumowując – dobrze wykonany, uniwersalny but, który pomimo że wyszedł kawał czasu temu, ciągle świetnie sprawuje się w grze (zapewne lepiej niż nie jeden współczesny model), lecz wydaje mi się że bezpieczniej jest posiadać go w rotacji z innymi parami, niżeli polegać tylko na nim, gdyż nie wiem czy jego wiek może jeszcze jakoś dać o sobie znać.


3 komentarze:

  1. Ten Francuski center to Frederic Weis i jeszcze do niedawna drużyny NBA handlowały prawami do niego (jako ostatni mieli je Rockets). Obecnie zakończył karierę.

    OdpowiedzUsuń
  2. informacja ta jest mi wiadoma - ale wg mnie nie na tyle istotna aby rozpisywać się o niej w recenzji.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiem, że jest wiadoma, ale tak napisałem dla tych, którzy mogli czytać a nie wiedzieć. Swoją drogą dziwne to dla mnie handlowanie można rzecz "graczem widmo" ale to sprawa klubów nie moja.

    OdpowiedzUsuń